Loading …

Loading …

Weekend w Londynie

Weekend w Londynie – tylko spacerem! „To tylko dwie i pół godziny” pomyśleliśmy. Skyscanner, klik, klik, karta, bilety są. Booking.com, klik, klik, karta, hotel też jest. Weekend ustawiony. Jaką wystawę zobaczyć? Jaką galerię odwiedzić? Gdzie na zakupy? Na jaki iść musical? Wybór jest ogromny. Co robić w Londynie, gdy wybierzemy się tam na szalony weekend?

Tylko spacerem!

Oto pierwsza zasada, której się trzymamy. Zawsze spacerujemy. Nie poznasz nigdy miasta podróżując metrem. Wiem, podziemna kolejka kusi. Wszędzie blisko, to spore ułatwienie na weekend w Londynie, zwłaszcza gdy siąpi deszcz. Ale od czego są parasole! Grunt to dobre nastawienie i szczegółowa marszruta.

Uwaga! Tu nie będzie informacji o British Museum czy wystawie figur woskowych Madame Tussaud. Nas to nie kręci, tak jak sztuka nowoczesna, teatr i zakupy. Bawicie się? No to jedziemy.

weekend w londynie

[Weekend w Londynie. Panorama z tarasu w Tate Modern]

Tate Modern

Pierwsze kroki w Londynie po zostawieniu bagażu w hotelu, niedaleko Waterloo Station, kierujemy do Tate Modern. Zgodnie z zasadą poznawania miasta na piechotę, idziemy nabrzeżem, nie korzystamy z metra. Zresztą to tylko jedna stacja.

weekend w londynie

[Londyn. Tate Modern. Wszyscy jesteśmy artystami]

Tate Modern to ogromy zbiornik sztuki. Każda ściana, każde piętro, pomieszczenie to uczta. Część wystaw za darmo, część za dodatkową opłatą. Zawsze warto zapłacić za bilety i obejrzeć galerie tymczasowe. Tym razem Georgia O’Keeffe. Jej prace widzieliśmy wielokrotnie, ale nie odmawiamy sobie kolejnego spotkania z tą wyjątkową amerykańską artystką. Dwie dobrze spędzone godziny. To jednak nie koniec. Wracamy do holu głównego, Turbine Hall, który słynie ze zleconych wystaw. Teraz można zobaczyć i usłyszeć instalację francuskiego artysty Philippe Parreno. Anywhen (Kiedygdzie?) to tytuł dzieła. Tu zatrzymacie się na kilka chwil lub na wiele godzin. Wystarczy, że położycie się na wykładzinie i rozpoczniecie kontemplację. Jesteście oficjalnie wciągnięci w odkrywanie kolejnych zdarzeń, jakimi zaplanował nas raczyć l’artiste.

weekend w londynie

[Tate Modern. Turbine Hall]

OK. Trzeba trochę odetchnąć świeżym powietrzem. Nie, nie wychodzimy jeszcze. Przedostajemy się do wyższego budynku galerii. Wjeżdżamy windą na ostatnie piętro, gdzie znajduje się taras z panoramicznym widokiem na Londyn. Opcja „panorama” w iPhone’ie włączona. Pstrykamy.

weekend w londynie

[Tate Modern. Turbine Hall]

Czy lubicie podglądać ludzi? Z tarasu widokowego do najbliższego apartamentowca jest dosłownie rzut beretem. Dlatego życie jego mieszkańców masz jak na dłoni. To w zasadzie kontynuacja otaczania się sztuką współczesną. W każdym z apartamentów tyle mebli, tyle obrazów. Trochę nieswojo się czujemy, patrząc ludziom w okna. Znikamy. Idziemy jeść.

weekend w londynie

[Londyn. Tate Modern. Widok na pobliskie budynki]

Lunch z Dexterem

Gdzie jeść obok Tate Modern? Najlepiej w Wagamama, która jest dosłownie 50 metrów od południowego wyjścia z budynku. To restauracja azjatycko-japońska. Ramen pierwsza klasa, pyszne curry, świetny makaron. Zielona herbata za darmo. Robię zdjęcia, ale widzę, że bateria już siada. Na szczęście mają tam wtyczki USB. Dzięki temu mam święty spokój i mogę się napawać widokami za oknem. I wtedy zastygam. Przed sobą mam Dextera. Idzie z plecaczkiem do Tate Modern. Smartfon ładuje się. Chwila minęła. Musicie mi wierzyć na słowo, że to był Michael Hall we własnej osobie!

weekend w londynie

[Lunch w Wagamama]

Poza Wagamama i ponad siedemnastoma tysiącami innych miejsc (wg Tripadvisor) – Busaba. To kolejna niezobowiązująca restauracja z kuchnią ze wschodu, a dokładnie z Tajlandii. Jest pysznie i sympatycznie. W Londynie jest ich kilka. Na przykład tuż obok TKTS.

Tate Britain

Kolejna porada na luzie. Nie pomylcie Tate Modern z Tate Britain. Bo będzie:

weekend w londynie

[Wystawa Turner’s Prize. Tate Britain]

My nie pomyliliśmy, tylko świadomie tam wpadliśmy. Na wystawę projektów nominowanych do Turner Prize. Uczta dla oka i obiektywu.

Zatem, class repeat – nie pomijamy Tate Britain, ale też nie mylimy jej z Tate Modern.

Royal Academy of Arts

To kilka kroków od Piccadilly Circus i Bond street. Prawie zawsze coś tu się dzieje, np. do 2 stycznia 2017 roku jest fantastyczna wystawa abstrakcyjnych ekspresjonistów. Dzieła największych artystów w kilkunastu salach. Teraz utykamy tu na trzy godziny. Każde sobie. Każde z audio przewodnikiem. Każde zauroczone. Pollock, Rothko, de Kooning, Still, Newman, Kline, Gorky, Guston, Smith… Żeby tak było u nas. Ta skala, ta jakość. Bon Apetit, mój kochany mózgu. Baw się dobrze!

weekend w londynie

[Royal Academy of Arts. Londyn]

Saatchi Gallery

Niedaleko od Sloan Square znajduje się budynek Saatchi Gallery. Nie będę psuć Wam zabawy i nie powiem Wam o tym, co mieści się na samym dole, ale spodziewajcie się dużego efektu i wilgoci w powietrzu!

Mnóstwo tam fotografii, obrazów, instalacji. Artyści najczęściej mniej znani. Spędzicie w galerii dłuższą chwilę. Przed wyjściem warto znaleźć miejsce na kanapie w galeryjnym sklepie i pokąsać wzrokiem albumy, przekartkować książki. Może coś kupicie.

Zakupy na Bond Street

A może dorwie Was duch z Bond Street. Jeśli traficie akurat na dobre ceny albo, pod wpływem chwili, zaprzedacie duszę diabłu i ubierzecie się u Prady, Burberry, Chanel, Christiana Diora, DKNY, Emporio Armani, Ermenegildo Zegny. Jestem dopiero na „E”, a pominąłem wiele marek. Tak. Tu znajduje się niebo! Żeby tak jeszcze karta kredytowa była bardziej elastyczna!

Żarty na bok. Jeśli jesteście „fashion victims”, jak my, i nie lubicie wydawać za dużo kasy, jak my, nie odmawiajcie sobie przymierzania. Może okazać się, że traficie na ukryte lub niekoniecznie ukryte przeceny. Na pewno jednak zobaczycie na co polować potem w necie. Towar przymierzony to towar namierzony, powiadamy. Potem tylko alert ustawiony na przecenę w ulubionym internetowym sklepie i kto wie? Bon chance, czyli szczęścia!

Zakupy w outlecie. Zakupy w Bicester Village

Temu tematowi poświęcamy oddzielny wpis, bo wiemy, jak dużo z nas lubi polować na okazje. Zatem teraz tylko kilka słów.

Jedna godzina pociągiem i jesteś na miejscu. Tutaj wiele marek i wiele naprawdę dobrych cen. Znajdziesz tu takie marki jak: Alexander McQueen, All Saints, Bottega Veneta, Burberry, Celine, Church’s, Diesel, DKNY, Gucci, Jimmy Choo, Kenzo, Kate Spade, Karen Millen, Max Mara, Marc Jacobs, Michael Kors, Paul Smith, Ralph Lauren, Salvatore Ferragamo, UGG, Vivienne Westwood i naprawdę wielu, wielu innych.

Wróć wtedy, kiedy karta pęknie lub, wyprzedzając ten fakt, godzinę wcześniej. Tu kolejna porada. Traktuj ten wypad na luzie. Nie nastawiaj się, że uda się coś znaleźć.

Więcej o tym outlecie w naszym wpisie „Outlet w Londynie”.

weekend w londynie

[Okolice Londynu. Bicester Village. Outlet. Sklep Prady]

Musicale i sztuki

Możesz kupić bilet przed wyjazdem i zapłacić pełną cenę. Masz wtedy pewność, że dostaniesz się na upatrzony spektakl. Możesz jednak kupić przecenione bilety w TKTS na Leicester Square. Uwaga! Nie każdy teatr przecenia swój spektakl. Nie na każdy spektakl są miejsca. Przy odrobinie szczęścia nawet przez jeden weekend w Londynie na pewno zobaczysz coś z dziesiątków tytułów. My zdecydowaliśmy się tym razem na standardowe przedstawienie, The Entertainer. Świetny spektakl. Zrozumieliśmy prawie każde słowo. Szkoda tylko, że nie znaliśmy pełni kontekstu historycznego powojennej Wielkiej Brytanii. Przez to wyszliśmy z poczuciem niedosytu. Niestety trzeba się uczyć jeszcze więcej!

weekend w londynie

[Londyn. Leicester Square. Budka z biletami na musicale tkts.]

Przyszedł jednak też czas na musical. Tym razem wybór był słaby. Kupiliśmy bilety na „In the heights”. Tak bardzo podobał się sprzedawcy. Cóż, nas nie poniósł, ale nie poddawajcie się. Na pewno jest trailer na Youtube. Dajcie mu szansę. Zresztą jest tyle innych ciekawych opcji. Świetne Chicago, rozbrajające Kinky Boots, uroczy Jersey Boys oraz The book of Mormon, Charlie and the chocolate factory, czy Les Misérables.

I jeszcze jedno. Jeśli jednak skusicie się na metro podczas weekendu w Londynie – mind the gap!