Loading ...

Loading ...

Jak nauczyć dziecko oszczędzania? Oto proste porady dla rodziców

Oszczędzanie to trudny temat – nie tylko dla dzieci, ale także dla wielu dorosłych. Wymaga konsekwencji, regularności i samodyscypliny. Jak nauczyć dziecko oszczędzania? Czy warto to robić? Jak rozmawiać z maluchem, a jak z nastolatkiem?

Co Ci daje oszczędzanie? Pozwala rozwijać talenty i pasje, walczyć o swoje, a także być samodzielnym. Dzięki temu, że masz poduszkę finansową, odważnie patrzysz w przyszłość i podejmujesz wyzwania. Chcesz, by Twoje dziecko też tak podchodziło do finansów? Zacznij jak najszybciej z nim pracować! Zobacz, może Cię zainspiruję.

Co trzylatek wie o oszczędzaniu?

W tym wieku oszczędzanie nie ma dla malucha żadnej wartości. To nie znaczy jednak, że nie powinnaś mu w ogóle o tym mówić. Już od najmłodszych lat dawaj przykład. Nie rozpieszczaj malca zabawkami bez okazji. Naucz go, że na większe marzenia warto poczekać – np. na duże klocki Lego. Staraj się wpajać zasadę, że po każdej zabawie trzeba sprzątać zabawki, w ten sposób dziecko uczy się je szanować i oszczędzać. Baw się z nim w sklep, zabieraj ze sobą do banku lub na pocztę i tłumacz, co robisz i za co płacisz. Nie szkodzi, że to dla malucha jeszcze abstrakcja.

To jak tłumaczysz mu ważne sprawy wkrótce zaprocentuje. Ile razy wychodziłam z córką do sklepu, czy banku, opowiadałam jej, co będziemy robić. Mała szybko to złapała i nigdy też w sklepie nie zdarzyło się, że próbowała coś wymusić! Skoro szłyśmy kupić tylko bułki, to nie kupowałyśmy zabawek.

Jak nauczyć dziecko oszczędzania? Przez zabawę!

Z doświadczenia wiem, że z pięciolatkiem jest już trochę łatwiej, gdyż w tym wieku dzieci mają już za sobą pierwsze kontakty z pieniędzmi. Na przykład moja córka dostawała niewielkie sumy od dziadków. Wiedziała więc do czego służą i skąd można je pozyskać. Miała też wizję, co fajnego można z nimi zrobić, na przykład gromadziła dwuzłotówki, aby wrzucić je do ulubionej karuzeli z konikami w centrum handlowym. Wartość pieniądza lepiej poznała dzięki grze Monopoly Junior. Bardzo często graliśmy w nią rodzinnie, a z biegiem czasu nasza pociecha przejęła rolę banku doskonale pamiętając, ile dane pole kosztuje. Ojciec nauczył ją też, co oznacza pożyczanie, dzięki któremu mogła przedłużyć grę – oczywiście pod warunkiem, że zwróci wszystkie pieniądze.

Uczeń – pierwsze większe pieniądze

Pamiętam, że komunia święta była pierwszą okazją w moim życiu do zgromadzenia większej kwoty pieniędzy. Bardzo niewielką ich część przeznaczyłam na gumę do grania, a resztę moi rodzice umieścili na lokacie. Trochę żałuję, że nie wytłumaczyli mi, dlaczego to zrobili i na jaki cel miałam oszczędzać. Przyznam, że nie mam pojęcia, co się stało z tymi środkami. Wiem jednak, że w przypadku mojego dziecka ustalę z nim cel, na jaki będzie oszczędzać pieniądze oraz dobiorę odpowiednie narzędzie do gromadzenia funduszy, na przykład lokatę bankową. Będę też regularnie je informowała między inny poprzez wspólne podglądanie stanu konta, ile pieniędzy odłożyło.

Nastolatek – czas na poważne rozmowy

Dobrze, żeby jednym z ważnych tematów poruszanych z nastolatkiem było odpowiedzialne podchodzenie do pieniędzy. Jestem zwolenniczką nauki poprzez doświadczenie, dlatego moje dziecko będzie otrzymywało cotygodniowe kieszonkowe. Będę je jednak zachęcała do dzielenia otrzymanych pieniędzy na dwie części – jedna do wydania na bieżące potrzeby, a druga do oszczędzania na przykład na wymarzony smartfon. Odkładanie będę nagradzała dodatkowym bonusem. Aby ułatwić dziecku zadanie, założę mu rachunek w banku, do którego będzie miało dostęp. Sprawdzę też, czy w jego szkole są programy związane z oszczędzaniem. Chcę też nauczyć dziecko zarabiania własnych pieniędzy, bo prawdziwą ich wartość poznaje się wtedy, gdy się na nie zapracuje.

Dobry wzór idzie z góry

Dzieci uczą się przez naśladowanie dorosłych, dlatego w moim domu słowo oszczędzanie pada bardzo często. Oszczędzamy wodę, ciepło i energię elektryczną. Dzięki temu oswajamy nasze dziecko ze znaczeniem tego słowa, a pieniądze, które wydalibyśmy na rachunki przeznaczamy na rozrywki rodzinne, takie jak wypad do kina. Bardzo racjonalnie podchodzimy też do planowania domowego budżetu. Nasze aktywa dzielimy na kilka części – są to: stałe zobowiązania, konsumpcja, niespodziewane wydatki, oszczędzanie na przyjemności oraz długoterminowe inwestycje. Jak widać, aż trzy z pięciu pozycji dotyczą oszczędzania.

Zrobię coś więcej dla mojego dziecka

Jeszcze nie zdecydowałam, czy na starcie w dorosłe życie zafunduje mojemu dziecku mieszkanie albo samochód. Obecnie coraz bardziej skłaniam się ku rozwiązaniu, żeby zamiast w całości finansować ten zakup, dołożyć się do niego. Dzięki temu moje dziecko będzie także miało swój wkład. Na pewno zainwestuję w jego edukację i rozwijanie pasji, a że wykształcenie dziecka sporo kosztuje już teraz odkładam na to pieniądze. Z myślą o moim dziecku będę starała się też być jak najdłużej samodzielna, czyli oszczędzam z myślą o przyszłej emeryturze inwestując np. w IKZE i IKE. Mamy też z mężem ubezpieczenie na życie, które w razie niespodziewanych zdarzeń zabezpieczy naszą rodzinę.