Loading …

Loading …

Sprawdź, jak zapłacić mniej za zupełnie nowy samochód

Z Pawłem znamy się od prawie dziesięciu lat. Czasem on szuka rady u mnie, a czasem to ja potrzebuję jego pomocy. Ostatnio miałem okazję obserwować, jak planuje zakup rodzinnego samochodu. Dla siebie, swojej żony i ich małego dziecka. Dziecka w drodze, dodajmy. Jaki był tego finał?

Narodziny pomysłu, czyli jaki samochód kupić?

Paweł omówił zakup nowego samochodu ze swoją żoną, Kasią. Negocjacje nie były takie trudne, jak się obawiał. Z rozmów spisali sobie wspólne założenia:

  • samochód ma być nowy i na gwarancji, żeby służył im przez kilka ładnych lat. Dotychczas Paweł jeździł używanym autem…
  • musi, ale naprawdę MUSI to być bezpieczny samochód, a jeśli będzie przy tym komfortowo wyposażony, to nie będą narzekać,
  • ma też być w miarę duży, żeby do bagażnika zmieścił się złożony wózek,
  • najlepiej, by był to model z wyższej półki (prestiż i wygląd stanowiły ważny punkt, choć głównie dla Pawła),
  • nie może być drogi, bo nie warto wydawać dużych pieniędzy na auto, nawet kiedy się nieźle zarabia,
  • musi to być Audi, bo Paweł od zawsze kochał Audi.

Pierwsze kroki do zakupu auta, czyli jak pogodzić sprzeczności?

Marka premium, sporej wielkości model i nieduży koszt? Jak to pogodzić? Znalezienie rozwiązania tego problemu Kasia bez żalu przekazała Pawłowi. W końcu w najbliższym czasie czekają ją ważniejsze zadania.

Paweł zaczął od wybrania samochodu, który spełniałby ich wszystkie oczekiwania. Model w wersji kombi kosztował około 140 tysięcy złotych. Znalezienie finansowania, które miesięcznie nie byłoby zbyt dużym obciążeniem dla portfela, stało się dla Pawła zadaniem numer jeden. Czasu nie miał wiele. U dealera sprawdził, że ich nowy samochód byłby do odbioru za jakieś 3 miesiące. Jeszcze zanim na świecie pojawi się mała Ania. Rozpoczął więc poszukiwania.

Nauka finansowego alfabetu, czyli „Witaj, drogi kredycie”

Pierwszym z pomysłów Pawła było sprawdzenie warunków kredytu samochodowego w którymś z banków. Nietrudno było dotrzeć do informacji na temat oferty różnych placówek – Paweł znalazł dużo danych w internecie, przeczytał setki komentarzy, skorzystał z dostępnych kalkulatorów. Niestety było to rozwiązanie drogie, niewiele tylko tańsze od kredytu gotówkowego. 140 tysięcy złotych w formie kredytu samochodowego wraz z kompletem ubezpieczeń na pierwszy rok, oznaczało miesięczny wydatek na poziomie przynajmniej 5 000 zł. Przez krótki czas, bo na 3 lata, żeby się na długo nie wiązać. Dla Pawła było to jednak kilka razy za dużo. Oczami wyobraźni już widział, jak zareaguje Kasia: „Samochód super, ale nie chcemy płacić tyle co miesiąc”.

W kalkulatorze online wpisał więc dłuży okres spłaty – 6 lat. Rata spadła do około 2 800 zł. Nieźle! To dobry kierunek. Paweł wyobraził sobie, że przez lata będą płacili prawie 3 000 zł w każdym miesiącu za wymarzony, ale jednak coraz starszy samochód. A kto wie, jak będzie wtedy wyglądała ich sytuacja rodzinna, praca, zarobki? „Nieźle” to jednak za mało. Zdecydował więc, że szuka dalej.

Dalsza edukacja na raty, czyli inne drogi do nowego samochodu

Po niepowodzeniu z kredytem samochodowym, Pawłowi zaświtała myśl, czy jednak nie zrezygnować z niektórych ustalonych z Kasią warunków. Może powinni wybrać używane auto lub inną, tańszą markę? A może lepiej będzie, jak pożyczą część pieniędzy od rodziców i kupią samochód za gotówkę? Zanim jednak zdecydował się na zmianę założeń, postanowił sprawdzić wszystkie możliwości. Kolejny trop to kredyt, ale w ofercie producenta samochodu. Raty pewnie niższe, a do tego wszystko w ramach jednej grupy Volkswagen, dzięki czemu być może udałoby się wynegocjować więcej, np. dodatkowe wyposażenie. Kiedy Paweł w salonie Audi zastanawiał się nad kosztami, sprzedawca wspomniał o leasingu dla prywatnych klientów. Samochód kosztowałby wtedy miesięcznie… nieco ponad 1 700 zł.

Egzamin dojrzałości, czyli leasing prywatny w praktyce

Producent oferował leasing dla klientów prywatnych w swoim salonie. Opłata wstępna była niska. Przy wybranym przez Pawła modelu wynosiła 5%, co dawało niecałe 7 000 zł – czyli niewiele, tak jak założyli. Umowa zawarta byłaby na 3 lata – też dobrze, bo nie trzeba wiązać się na długo. Były ograniczenia co do przebiegu samochodu: nie może przekroczyć 30 000 km rocznie. Paweł szybko skalkulował i uśmiechnął się do siebie, bo w ciągu roku nie przejeżdża więcej niż 20 000 km, czyli nie ma problemu. W tej samej miesięcznej racie byłyby też przeglądy serwisowe i pakiet pogwarancyjny. Do tego koszty wszystkich dodatkowych elementów czy wyposażenia także rozkładają się w ramach rat, czyli są mało odczuwalne dla portfela. Może pakiet zwiększający komfort, taki z automatyczną 3-strefową klimatyzacją, czujnikami zmierzchu i deszczu, reflektorami ksenonowymi i światłami LED, plus z kilkoma innymi funkcjami? To do raty dodatkowo tylko 57 zł. Paweł znów się uśmiechnął.

Studia nad prywatnym leasingiem Audi, czyli gdzie tkwi haczyk?

Jednak kiedy minął pierwszy zachwyt, Pawłowi w głowie zrodziło się pytanie: „Gdzie tkwi haczyk”? Otóż jak się okazało, po 3 latach, na zakończenie umowy samochód się oddaje. Po prostu zwraca się auto, dokumenty i kluczyki. I już. Ale to znaczy, że nie jest się właścicielem samochodu. Nie jeździ się nim do zajeżdżenia, przez naście lat. Nie można go odsprzedać w dowolnym momencie. No jak to? Mieć i nie mieć samochodu? Sprzedawca usiadł z Pawłem i po kolei przeanalizowali kilka symulacji z wartościami aut po kilku latach. Za każdym razem miesięcznie rata była niska, a co 3 lata można było regularnie zmieniać samochód na nowy, taki sam lub inny model. Bez martwienia się odsprzedażą używanego auta.

Nowy samochód Kasi i Pawła, czyli co wybrali?

Przez jakiś tydzień zastanawiali się z Kasią nad takim leasingiem. Rozmawiali z rodzicami – „Auto trzeba mieć na własność, bo inaczej to… to… No po prostu trzeba mieć!”. Z przyjaciółmi – tu już zdania były podzielone, bo „Dlaczego samochodu niby nie zmieniać jak telefonu, albo mebli, albo ciuchów w szafie? Jeżeli to już nie jest inwestycja życia, jak dla naszych rodziców i dziadków?”

Kasia i Paweł wybrali. Wybrali nowoczesny samochód, więc i pieniądze na niego postanowili zgromadzić nowocześnie, w prywatnym leasingu Audi. Sam jestem ciekaw, co powiedzą za kilka lat. Na razie co miesiąc płacą niewiele, jeżdżą samochodem marzeń i nie muszą myśleć o jego serwisie.

Za część pieniędzy, których nie musieli przeznaczyć na samochód, wykupili mini fundusz dla Ani, na przyszłość. Za niecały rok planują polecieć we trójkę do Dubaju, na wycieczkę. A Paweł ma nowego konika: z wypiekami na twarzy śledzi zapowiedzi i nowości modelowe marki, a potem sprawdza w kalkulatorze online, jakie mogą być raty za takie auto. Wyraźnie szykuje się do zmiany samochodu na nowy.